Kawa która była obok skorzystała z okazji i poleciała jej natrzeć uszu - pretekst do radosnych zapasów.
Rozmawiałam potem z koleżanką i jakoś nam się smutno rozmawiało (troszkę kłopotów mamy ostatnio) a chciałam jakoś poprawić nastrój więc jej to opowiedziałam. Nie śmiała się - nie wadziłam jej twarzy (rozmowa przez telefon) ale mam wrażenie że miała na niej wypisane: "Oho pogorszyło się jej..."
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz