czwartek, 11 listopada 2010

Żart Ta-Wah

Ta-Wah zrobiła mi wczoraj świetny według niej kawał. Według mnie trochę mniej (ale doceniam jej poczucie humoru). Mianowicie w momencie kiedy się ubierałam tzn byłam w majtkach i staniku i szukałam bluzki w szafie podeszła i ugryzła mnie w tyłek. Ja krzyknęłam a ona zaczęła radośnie podskakiwać. Mały diabeł... :lol:
Kawa która była obok skorzystała z okazji i poleciała jej natrzeć uszu - pretekst do radosnych zapasów.

Rozmawiałam potem z koleżanką i jakoś nam się smutno rozmawiało (troszkę kłopotów mamy ostatnio) a chciałam jakoś poprawić nastrój więc jej to opowiedziałam. Nie śmiała się - nie wadziłam jej twarzy (rozmowa przez telefon) ale mam wrażenie że miała na niej wypisane: "Oho pogorszyło się jej..."

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz