środa, 17 listopada 2010

Polowanie na śniadanie...

Siedzę sobie na fotelu i czytam. Ta-Wah naprasza się o wcześniejsze śniadanie: łazi po mnie, robi dywanik, znowu łazi... Śniadanie zwykle dostają pod koniec biegania (żeby nie wynosiły mięsa) a jeszcze trochę czasu zostało - siedzę więc dalej. Wreszcie Ta-Wah zniecierpliwiona brakiem reakcji z mojej strony szczypie mnie w stopę. Mówię do niej: Postanowiłaś upolować pańcie skoro śniadania nie daje tak? Ta-Wah pomyśl taka góra mięsa - co ty z nią zrobisz? Ta-Wah patrzy na mnie i się oblizuje....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz