czwartek, 28 listopada 2024

Kto tu rządzi

 Zawsze byłam kociarą. Kochałam koty a one kochały mnie. Po śmierci mojej cudownej Lei nie byłam jednak w stanie wziąć innego kota. Bałam się że będę porównywać i nie zdołam kolejnego pokochać tak jak na to zasługuje. Dlatego zdecydowałam się na fretki a dzięki nim poznałam mojego męża. Jednak kociarą się nie przestaje być. Saphira a potem Neko trafiły do nas nie planowo (obie miały być tylko tymczasowo). Kochałam je ale z Pawłem kontaktu za dobrego nie miały - zawsze był psiarzem (fretki są poza konkurencją - bo są walnięte i albo je je kocha albo nienawidzi). Z tego względu po tym jak odeszły nie nalegałam na kota. Pogodziłam się z faktem że ich u nas nie będzie. Jednak kot się pojawił - prezent na urodziny z inicjatywy ukochanego. I tak, wiemy że zwierząt się nie daje na prezent ale tylko wtedy gdy zainteresowany o tych planach nie wie. Pojawiła się Aura. To typowo mój kot ale z Pawłem dogadała się całkiem dobrze. Powstał jednak problem: jak wyjedziemy na wakacje to jeden kot w mieszkaniu będzie samotny. Wzięliśmy więc Mistral. No i tu potwierdziła się teoria że to koty mają władzę nad ludźmi a nie odwrotnie. Liliowa panna bowiem zdecydowała że Paweł będzie należał do niej i po niedługim czasie z zatwardziałego psiarza stał się kociarzem....Co mąż mówi jak wchodzę zmarznięta do łóżka? Idź ode mnie z tymi zimnymi stopami. A jak przychodzi Mistral? Oooo jakie zimne łapki - chodź pańcio przytuli i ogrzeje. Mistral swojego czasu wytłukła nam prawie wszystkie talerze i kubki zrzucając suszarkę na podłogę. Czy "pańcio" jej to wypomina? Nie, oczywiście że nie - wypomina mojemu kotu niszczenie bezwartościowego tekturowego pudełka...Mistral przytula się do niego, myje mu brodę a czasami budzi mnie w nocy odgłos mlaskania bo kotek z wielkiej miłości używa palców męża jako gumy do żucia. Czasem leży mu na kolanach i patrzy z wyższością i satysfakcją na wszystkich pozostałych.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz