Wracam do domu. Kawa przychodzi mnie przywitać. Siada obok mnie i podstawia łepek do głaskania. Z drugiej strony przychodzi Aura, siada na stole i także oczekuje głaskania. W pewnym momencie zaczyna nachalnie wąchać psie ucho:
- Kawa (robi nieśpieszne kłapnięcie paszczą w stronę kota) - mogłabym cię zjeść wiesz?
- Aura (uderza psa w pysk mięką łapką) - mogła to byś w mordę dostać!
Mówię: dziewczyny spokojnie, mam dwie ręce - mogę gładkać obie. Chwila spokoju i dialog się powtarza identycznie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz