Pobudka o 5 rano. Szykujemy mieszkanie i pakujemy zwierzaki. Kawa oczywiście totalna ekscytacja - jedziemy gdzieś, jedziemy - nie zapomnijcie o mnie! Koty sfrustrowane - co tu się dzieje, czemu tyle się zmienia w mieszkaniu?! No a fretki jak to fretki zachwycone że coś się dzieje.
Paweł ładuje zwierzaki do samochodu żeby zawieść koty i fredy do mamy a psa do siebie do pracy. Po drodze do samochodu źle zamknięte drzwiczki od transportera się otwierają i towarzystwo wysypuje się na chodnik. Fretki zachwycone "hura będziemy dzikie fretki". Trochę mniej zachwycony Paweł udaremnia te plany zamyka uciekinierów spowrotem do transporterka. Przez całą drogę koty w hurku albo solowo wyrażają niezadowolenie (MIAAAUUUU). Któraś z fretek puszcza bąka, pies wymiotuje uradowany tym faktem(frecie bączki mają moc) a fretki idą spać.
Ok. Małe futra lądują u mamy a Paweł i Kawa jadą dalej. Po drodze wstępują do Maka po śniadanie. Jadą dalej i jakiś kretyn zajeżdża drogę. Paweł refleks ma dobry, hamulce sprawne ale kawa się wylewa a frytki wysypują. Zostaje wrap jednak Kawa (ta do głaskania nie picia) z nerwów dostaje biegunki (hamowanie było mało przyjemne dla niej) i atmosfera robi się zupełnie nie sprzyjająca jedzeniu czegokolwiek. Wreszcie docierają na miejsce, dywanik i psi koc zostają wyczyszczone, pies wyszczekuje resztę nerwów (zapewne ku radości najbliższych sąsiadów) i Paweł może wreszcie zjeść zupełnie zimne śniadanie. Po posiłku postanawia wyjść po coś na zewnątrz. Kawa oczywiście zanim, jak to ona pełnym pędem. Tam są szklane drzwi a ten pies potrafi drzew, ławek i ludzi nie zauważać...No cóż, w każdym razie ani Kawa ani drzwi nie poniosły trwałych szkód i skończyło się na pełnym zaskoczenia pisku i łomocie.
A ja sobie czekam leżąc na podłodze bo łóżka wszystkie rozwalone (żeby można było wpryskać wszystko dokładnie) a siedzenia powinnam unikać bo oczywiście dysk musiał mnie strzelić właśnie teraz kiedy pełna sprawność jest najbardziej potrzebna....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz