Ta-Wah weszła na moje pudełko do szycia (takie drewniane z
dość wysoką, sztywną rączką) i postanowiła przejść po nim. Czy przeszła pod
rączką pod którą się doskonale mieściła? Oczywiście że nie – poco iść prostszą
drogą jak można wybrać trudniejszą – Ta-Wah przeszła nad rączką.
Abi zbudziła się z drzemki, ciśnięta nagła potrzebą udania
się do kuwety. Kuweta stoi za drzwiami i dość często jest przekręcana przez
fretki (sprawdzające co jest za nią) tak że wejście znajduje się z boku i
fretki przechodzą przez wysoką ściankę. Tym razem jednak kuweta stał w sposób
prawidłowy. Abi zapewne mocno zaspana ominęła wejście i przelazła przez wysoką
ściankę.
Moja klatka ma 2 piętra. Otworzyłam najpierw górne i wyciągnęłam
mocno zaspaną i słodką Ursę żeby ją chwilkę pomiziać. Ursa obudziła się i zażądała
wypuszczenia. Postawiłam na łapach koło klatki i myślałam, że poleci biegać ale
Ursa w tył zwrot i do klatki. Jakie było zdziwienie, że wejście zamknięte (nie
zdążyłam jeszcze otworzyć dołu). Jednak Ursa jest sprawną energiczną fretką
więc szybko zaczęła się wspinać i po chwili była już w środku na górnym
piętrze. Ominęła szybko kuwetę i zeszła na dolne piętro klatki. Myślę co jej w
łepku przestawiło? Wraca do klatki żeby z niej wyjść?! Okazało się że Ursa
przed wyjściem musi skorzystać z kuwety ale nie z byle jakiej kuwety. To musi
być kuweta znajdująca się na dolnym piętrze klatki....
Budzę się w środku nocy słysząc straszne łomoty z klatki.
Wstaje sprawdzić do się stało. Podchodzę do klatki i co widzę? Kawusi wpadła
chrupka pod miskę. To nic że w misce jest 30 kolejnych chrupek. Trzeba odzyskać
tą jedną (na pewno najsmaczniejsza), nawet jeśli to oznacza konieczność przewrócenia miski...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz