piątek, 16 maja 2025

Uroki posiadania w domu przedszkolaka

 

Nastka przytargała do domu z przedszkola jelitówkę. Cała noc na zmianę podawanie jej miski jak wymiotuje, papieru do wytarcia pysia i wody. Aura prawie wariactwa dostała – przyzwyczajona że śpi w łóżku ze mną i Pawłem odkryła że on śpi sam a ja nie śpię bo pilnuje dziecka – latała od jednego do drugiego przez całą noc. Mistral natomiast się obraziła i spała sama. Rano do kompletu dołączyła gorączka i biegunka. Na chwilę się uspokoiło to z kolei mężowi poszła krew z nosa i krzyczy po ręczniki papierowe żeby nie zachlapać połowy mieszkania. Biegnę z tymi ręcznikami i nagle dziecko krzyczy o miskę. Łapie ją w przelocie, podtykam jedną ręką a drugą ręczniki podaje Pawłowi. Potem szybka wizyta w przychodni i aptece. A w tle tego wszystkiego na grupie przedszkolnej ktoś znalazł konkurs w którym można wygrać warsztaty bębniarstwa dla dzieci i radosna akcja zbierania lików. Komuś się q…wa chciało sprawdzić 270 polubień i wytknąć mi że nie polubiłam. Nie odpisałam, szlag nie odpisałam bo chciałam zapytać czy będą mi kartki do psychiatryka wysyłać bo jeszcze tylko dziecka nawalającego mi w bęben (wiadomo że bębnem może być wszystko począwszy od szafki a skończywszy na psie) w chałupie brakuje żebym tam trafiła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz