środa, 28 lipca 2021

Konsekwencja to podstawa

Kawa wraca że spaceru w świetnym humorze, podekscytowana faktem że pancio pozwolił na moczenie futra w stawie. Nastka przeciwnie, humor kiepskawy (coś się tam w nocy nie tak wyśniło). Pies radośnie łapie w zęby wszystko co się da (świat jest piękny a wszystko i wszyscy są zabawkami), dziecku trochę udziela się nastrój i zaczyna wywijać pluszakiem przed psim nosem. Efekt łatwy do przewidzenia: mewa w psiej paszczy, Nastka krzyczy w proteście. Lecę ratować mewę, po wyciągnięciu jej z zębów drapieżcy próbuje odłożyć poza zasięgiem Kawy. Spotyka się to z protestem obydwu stron. Oddaje pluszaka tej mniej włochatej i tłumaczę czemu, co i jak. Po chwili sytuacja się powtarza. Po piątym razie też zaczynam krzyczeć i obiecuje że więcej nie będę ratować pluszaków. Minutę później łamię tą obietnicę (tak, tak bycie konsekwentnym to podstawa). W końcu mewa przestaje latać bo psiejsko postanawia zamordować inne pluszaki. Wszystkie wyciągam z zębatej paszczy i próbuje chować co rzecz jasna wywołuje energiczne (pies) i głośne (dziecko) protesty. Pamiętając o tym że konsekwencja jest ważna obiecuje że nie będę ratować pluszaków i konsekwentnie tą obietnicę łamie.  Kong gdzieś zaginą, psie gryzaki są nudne, łapanie w paszczę wszystkiego (od pluszaka począwszy, przez butelkę na ręce lub nodze człowieka skończywszy) -  super zabawa. Nastka traci humor do reszty (nie planowała być pluszakiem) i głośno domaga się smoczka.  Dochodzę do wniosku że zaraz stracę te nędzne resztki zdrowia psychicznego jakie (przynajmniej teoretycznie) jeszcze posiadam, przypominam sobie słowa pani psycholog że lepiej już włączyć tą durną świnkę Pepę  niż pogryźć ściany że złości i wyciągam smoczek którego miałyśmy nie używać (tak, tak znów ta konsekwencja).  Obydwie się uspokajają.... (dziecko ma smoczka, pies jakoś zdołał zdalnie go pociumkać).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz