Siedzę na fotelu ustpiając córkę. Oczki już się zamykają i pojawia się szansa na to że ja też będę mogła iść spać i wtedy słyszę przeciągły koci miauk dochodząc z pokoju. Syczę do Pawła "idź tam, zrób coś".
Okazuje się że nie tylko ja "cierpię męki macierzyństwa" ;). Kopiko ma urojeniówkę - adoptowała kota. Saphira (obecnie "Uroczy Freci Dzidzuś") jest jakieś 7 razy większa od fretki.
"Męki macierzyństwa" inaczej niż bywa zazwyczaj dotyczą dziecka a nie matki. Kocie jęki będące tego wyrazem były spowodowane faktem iż Kopiko z typowym dla fretek optymizmem, ignorującym prawa fizyki postanowiła wciągnąć Saphirę do rurki w której nie zmieściłaby się nawet kocia głowa..... Fretki są nie tylko optymistami - są też bardzo uparte ale jakoś udało się uratować biedną ofiarę "macierzyństwa".
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz