Tuż przed porodem. Kończymy przemeblowanie, tak żeby wszystko było gotowe na pojawiewnie się maleństwa. Fretki dostały nowy pokój którym - jak to fretki - są zachwycone. Kontakt niemowlaka ze zwierzakami będzie pod ścisłą kontrolą - wiadomo więc aktualnie dzielenie z nami sypialni wykluczone.
Wszystkie hamaczki i rurki zostały obwąchane, podrapane a kuwety rozkopane. Codziennie fretki są wypuszczane na resztę mieszkania aby nie czuły się odrzucone. Wywołuje to szał radości i brojenia. Najpierw wylatuje Jukki, leci nie bardzo wie gdzie ale stara się to robić szybko. Drobne przeszkody jak nogi od krzesła czy szafki nie są w stanie go powstrzymać. Można powiedzieć że, po mieszkaniu porusza się metodą bilardową, porywając za sobą co jakiś czas inne fretki. Potem pojawiają się Kopiko i Szyszka. Obie zaczynają od buziaków. Reszta stada sukcesywnie dołącza. Rudy sprawdza czy pojawiło się coś co można rozszarpać na strzępy a Iskierka czy da się skądś coś zrzucić.
Zupełnie inny stosunek do sprawy mają koty. Jak tylko zaczeło się przesuwanie mebli oba znikły i udawały że, ich nie ma. Po skończeniu pokoju fretkowego i umieszczeniu tam misek oraz specjalnej kociej platformy widokowej zostały tam zaniesione w celu zapoznania się z nowym porządkiem. Neko nieco spłoszona ale bez większych problemów zaakceptowała sytuację, natomiast Saphira śmiertelnie się obraziła i odmówiła zarówno wchodzenia jak, i wychodzenia z nowego pokoju (koty mają własne wejście). Jak była w środku to miauczała pół nocy żeby ją wynieść, a jak była na zewnątrz odmawiała wchodzenia, jedzenia i picia w pokoju fretkowym. Pomogło dopiero zrobienie przemeblowania w reszcie domu. Kot obejrzał co zrobiliśmy, popatrzył się na nas z wyjątkowym obrzydzeniem i wrócił do fretek...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz