czwartek, 2 lutego 2017

Kot stróżujący

Osiedle na którym mieszkamy kiedyś należało do rodzin z dziećmi, pracowników naukowych okolicznych uczelni. Obecnie jednak zajmowane jest głównie przez studentów i różne podejrzane indywidua (czasami są w obu kategoriach na raz ;) ). Okolica zaczęła słynąć z kradzieży (np. doniczek z balkonu), włamań i śpiewających radośnie o trzeciej w nocy bywalców pobliskiej knajpy. Próbę włamania (szczęśliwie nie udaną) już mieliśmy więc szczególnie pilnujemy żeby drzwi zamykać na wszystkie zamki, podobnie okna. Mamy też pomoc jednego z naszych domowników :).

Wczoraj w nocy obudziło nas bardzo głośne miauczenie jednego z naszych kotów. Ja jak to ja: otworzyłam oczy, powiodłam błędnym wzrokiem dookoła (nie do końca kojarząc co mnie obudziło) i stwierdziwszy że budynek się nie zawalił poszłam dalej spać. Paweł natomiast wstał z łóżka i stwierdził ze Saphira stoi pod drzwiami, wpatruje się w nie z niepokojem i głośno miauczy. Po drzwiach natomiast widać było że ktoś je próbował otworzyć (po naciśnięciu klamki, przy zamkniętych zamkach lekko odskakują choć nie da się ich otworzyć). Nie było to pierwsze takie ostrzeżenie, dwa lata temu z odstawionego do wyschnięcia, przypiętego na klatce schodowej roweru ukradziono mi stare, podarte sakwy. Wtedy niestety jeszcze nie widzieliśmy co nasz Stróż próbuje nam przekazać, nie doceniliśmy czujności tylko kazaliśmy się kotu uciszyć a złodzieje zabrali bez przeszkód swój, wart może nawet 20 zł, łup. Wyciągnęliśmy jednak wnioski z tamtego wydarzenia i już żadne kocie nie ostrzeżenie nie zostanie już zlekceważone :) A  Saphira oficjalnie dostaje tytuł "Najlepszego Kota Stróżującego".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz