wtorek, 3 czerwca 2014
Scenka z horroru nr 1
Aby oswoić wyrostki z interwencji na zmianę
bierzemy je do sypialni na kilka dni i każdego kolejno uczymy kontaktu z
człowiekiem. Wczoraj w nocy gdzieś koło 02.00 budzę się i widzę koło
siebie mordkę wyrostka. Nie lubię jak obce fretki zbliżają mi się do
twarzy więc przestawiam malucha dalej w nogi i kładę się z powrotem
spać. Nagle słyszę krzyk BALROGA. Widzę że podrywa się z łóżka a na
poduszkę leci struga krwi. BALROG biegnie do łazienki a ja za nim.
Wyciągam z łazienki wyrostka który zjawił się tam przede mną, zamykam
drzwi i odwracam się do Pawła. Cały nos, usta, policzki i broda są we
krwi - mały diabeł przegryzł mu nos i wargę. Na szczęście krwotok ustaje
i obywa się bez wizyty na ostrym dyżurze. BALROG zmywa krew z twarzy a
ja naklejam u plasterki zastępujące szwy (całe szczęście były w
apteczne). Ból musi być koszmarny bo Paweł decyduje się na środki
przeciwbólowe. Zamykamy zwierzaka do klatki i wracamy do dość nerwowego
obecnie snu...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz