sobota, 13 października 2012

Nie ma to jak wyspać się w sobotni poranek

W planach jest sobotnia impreza więc postanawiam wyspać się w noc poprzedzającą. Taaak - chyba zapomniałam że mam fretki.
6.00 budzą mnie frecie piski - Kawa i Abi wymieniają komplementy. Otwieram klatkę w nadziei że zajmą się czymś innym i idę z powrotem spać. Fretki wybiegają.
6,30 Kawa i Abi postanawiają dokończyć wcześniejszą dyskusję.
6.50 Słyszę szmery z miejsca z którego nie powinny one dobiegać. Podnoszę się i Widzę że Ursa wspięła się na klatkę (1,61 wysokości) i muszę ją stamtąd zdjąć zanim spadnie.
7.20 Ta-Wah postanawia przypomnieć Abi , że ona też ma wyższą pozycję w stadzie.
7.25 -  7,50 Rezygnuje ze spania i postanawiam napisać post na bloga. W tym czasie: jestem 4 razy zaatakowana przez Kawę (zębata zaczepka do zabawy), raz muszę szybko powstrzymać Ursę przed wywalaniem książek z półki i powkładać te które już wyrzuciła, raz Ta-Wah przed tym samym oraz raz złapać Ta-Wah i uniemożliwić jej wyniesienie mięsa z miseczki i schowanie go w jakimś tajnym schowku (np. pomiędzy moimi ciuchami) na czarną godzinę. ..

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz