Jak z jakiegoś powodu mam mało czasu wypuszczam jednocześnie oba stada frecie. Jedno w pokoju a drugie w korytarzyku i kuchni. Oddzielone są tylko jednymi drzwiami a ja kursuje między jednym stadem a drugim. Jak łatwo się domyśleć czasem sytuacja wymyka się nieco spod kontroli i dochodzi to spotkań....
Sytuacja 1: Ursa wpada do pokoju pędem (jak to ona). Abi w plastikowej rurce. Ursa wpada z nią do rurki i usiłuje się przepchnąć obok niej. Wrzaski koszmarny (Abi jest przekonana że zaraz zostanie pożarta). Ursa zatrzymuje się tak że obie fretki są do siebie brzuszkami, mordka w mordkę, podgryzają się na wzajem i wrzeszczą na całe gardło. Po chwili paniki - jak ja mam się do nich dostać?!! Przecinam rurkę, Ursa odruchowo z niej wypryska a próbe poworotu udaje mi się udarmnić.
Sytuacja 2: Abi wbiega do korytarzyka przebiegając obok Ursy która nie załapała kto to i nie próbowała jej atakować. Przebiega obok Kawy i zatrzymuje się żeby ją powąchać. Do Kawy powoli dociera kto ją właściwie wącha. Narasta w niej kokanie - tak jak woda zaczynająca wrzeć w czajniku. Zanim doszła do wrzenia zdołałam złapać Abi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz