piątek, 1 lipca 2011
Skarb piratów
Jest rano. Trochę nieprzytomna zabieram się za karminie fretek. Otwieram szafkę z karma i wyciągam pudełko. Tymczasem Ursa wskakuje szybko do szafy łapie w paszcze resztkę paczki z konwalescentem i w długą...Ja krzyczę "Ursa"!. Ursa przyśpiesza i znika w kuchni. Odkładam karmę do miseczek i lecę za nią do kuchni. Wołam Ursa żeby zorientować się pod która szafę trafiła zdobycz. Pojawia się freci pyszczek z wyrazem absolutnej niewinności i naiwności - oczywiście zza najbardziej niedostępnej, okropnie ciężkiej szafy. Trzeba ja odsunąć. Wołam wszystkie dziewczyny - żeby zamknąć je w pokoju na czas odsuwania szafy. Wychodzi tylko Ta-Wah a pozostałe, sadząc z odgłosów zaczynają imprezę na cześć ukradzenia przez Ursę konwalescenta. W końcu udaje się je wywabić maltpastą. Odsuwam z niemałym trudem szafę a tam: korkowa nakładka na szklankę, materiałowy worek, konwalscent, etui z okularami (zginęło tajemniczo tydzień wcześniej), cztery piłeczki dwa pluszaki, frecie chrupki, kawałek drewna, rękawiczka, słoik i zmywaczek. Istna skrzynia skarbów. Dziewczyny oczywiście ogromnie rozczarowane obrabowaniem kryjówki.....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz