poniedziałek, 27 czerwca 2011
Łowy na grubego zwierza
Była jesień, ciepły nieco zachmurzony dzień. Kawa ostrożnie przemykała między kępami trawy i krzakami. Co chwila węszyła zachowując nieustanną czujność. Na tym terenie mogły ukrywać się najróżniejsze stworzenia, niektóre z nich mogły stanowić smaczny posiłek ale dla niektórych to Kawa mogła stać się obiadem. Minąwszy wysoki kolczasty krzew poczuła interesujący zapach - gdzieś w pobliżu znajdowały się stworzenia na myśl o których napłynęła jej ślina do pyszczka. Nagle dostrzegła je między źdźbłami rzadkiej trawy. Cicho i niby obojętnie - jakby nie była nimi w ogóle zainteresowana- Kawa zbliżała się w kierunku ofiar. Jeszcze trzy, dwa, jeden krok i nie będzie już ratunku dla tych nieświadomych niebezpieczeństwa istot. Kawa wykonała błyskawiczny atak i wbiła zęby w najbliższe jej stworzenie - zginęło w ciągu jednej chwili. Ze smakiem pożarła swoją ofiarę i z satysfakcją oblizała pyszczek. Winogrona były naprawdę słodkie w tym roku....
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz