czwartek, 20 stycznia 2022

Poważna rozmowa z tornado w tle...

 Jestem w domu z córką i psicą (Kawa). Umawiam wizytę lekarska dla tej pierwszej w tym czasie ta druga ma akurat fazę na szaleństwa. Przedstawiam się, wyjaśniam o co chodzi, pies biegnie pędem przez cały dom powarkując radośnie na trzymany w zębach kawałek liny, Dziecko wydaje zachęcające okrzyki. Próbuję przypomnieć sobie w jakich godzinach pracuję i jaki termin mi pasuję. Kawa na pełnej szybkości wskakuję przez barierkę do dziecięcego łóżeczka, wyskakuje i leci w kierunku krzesła, przewraca je i leci dalej. Córka wydaje głośny okrzyk protestu widząc że po drodze złapała w zęby misia. Ratuję misia i orientuję się że  zaproponowano mi termin wizyty. Z trudem koncentruję się na rozmowie i potwierdzam że mi pasuje. Pies przeskakuje nad fotelem, pędzi w kierunku misek i hamuje na nich z głośnym brzękiem. Wywołuje to kolejne okrzyki radości ze strony córki. Nagle okazuje się że w psią paszcze trafiła moja czapka - odbieram. Dopiero jak po raz kolejny upewniam się czy wizyta jest 13.01 na 16:00 i okazuje się że 16.01 na 13.00 uświadamiam sobie że rozmawiam jak lekko upośledzona na umyśle lub naćpana. Chcąc uniknąć wizyty opieki społecznej w domu wyjaśniam że mam od opieką bardzo energiczną córkę i psa z "ADHD" i trochę nie ogarniam. Dziecko będące akurat bardzo blisko mnie potwierdza "Taaak" co oczywiści słychać przez telefon 😆


 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz