Jak wyglądają obecnie relacje naszej córki ze zwierzyńcem? W wypadku fretek sprawa wygląda prosto: te które są trochę nieprzewidywalne i niezbyt łagodne kontaktu nie mają z dzieckiem żadnego. Te czułe i kochajce podbiegają na chwilę: liz, liz jesteś słodka ale bardzo się śpieszę, ooo jaką masz fajną zabawkę....
W wypadku kotów sprawa jest bardziej skąpikowana bo każdy reaguje inaczej.
Saphira: nie interesuje się w ogóle.
Neko: temu kotu się aureola świeci i powinien dostać Pokojową Nagrodę Nobla. Często śpi z małą w łóżeczku, przytula się i mruczy przy każdym jej poruszeniu. Czwartek, jakieś 3 tygodnie temu, jest późno w nocy, Pawel wstaje i idzie do łazienki, podrodze mijając łóżeczko, dobiega go ciche miauu. Zagląda do środka i widzi leżącą obok siebie dwójkę przy czym piąstka dziecka jest zaciśnięta na kocim ogonie, widać że Neko nie jest tym zchwycona ale nawet się nie ruszyła i nie próbowała go zabrać.
Kot rodziców: generalnie mało zachwycony gościem oraz wydawanymi przez niego dźwiękami. Siedzimy sobie wszyscy w pokoju, jest tam też klatka ze świnką morską. Córa gada sobie stosownie do wieku, raz ciszej, raz głośniej. Kot wyraźnie ma coraz większego "nerwa". Uszy idą do tyłu, rozgląda się, na małą nie patrzy. W końcu podejmuje decyzję: wstaje energicznie i z ogniem w oczach podbiega do... świnki morskiej. Unosi łapę i wyraźnie grozi jej "śmiercią lub kalectwem". Na śwince nie robi to żadnego wrażenia - spokojnie przeżuwa listek mlecza za kratami...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz