Kto nauczył polowania Iskierkę na skarpetki? Wersje są dwie: ja mówię że Paweł, on mówi że ja. Jakby nie było mamy w domu potwora skarpetkowego.
Nasze łóżko jest na antresoli, wchodzimy na nie po drabince - oczywiście bez kapci. Żeby to zrobić należy najpierw dokładnie się rozejrzeć i zlokalizować potwora. W tym czasie potwór lokalizuje także nas - wiedziony jakimś nadnaturalnym zmysłem wyczuwa iż zaraz zdejmiemy kapcie i przedmiot jego pożądania (skaprpetka) będzie dostępny dla zębów. W tym monecie następuje szybkie odłożenie kapci na szafkę i wyścig do drabinki. Wyścig przypomina bieg przez płotki bo połączony jest z omijaniem innych, radośnie wchodzących nam pod nogi fretek. Udało się, jesteśmy przy drabince i wchodzimy na nią. W połowie przypadków jest to mocno utrudnione potworem wgryzionym w skarpetkę i wiszącym na niej po podniesieniu nogi.
Schodzenie wygląda podobnie. Znający nasze godziny pobudki potwór jest na posterunku i czeka. Jak tylko widzi że zaczynamy się ruszać wbija w nas głodny łakomy, wzrok i czatuje przy drabince. Widząc nogi na drabince, wchodzi na pierwsze stopnie i stara się upolować zdobycz. Paweł schodzi zazwyczaj dość szybko z wyższego stopnia i ucieka do drugiego pokoju. Ja natomiast rano nie jestem zdolna do jakichkolwiek szybkich działań a ponieważ nie bardzo lubię jak mnie coś szczypie po nogach cofam się kilka razy, udając że wcale nie zamierzałam schodzić. Potwór udaje że mi wierzy i też się cofa udając że wcale na mnie nie czatuje. Ostatnio jednak moje podchody ostatecznie zniecierpliwiły potwora i zostałam osyczana bardzo nieuprzejmymi słowami....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz