piątek, 1 września 2017

Ferret- zone

Wracam do domu z pracy. Po wejściu do mieszkania przynależy że fretki zrobiły sobie imprezę w kuwecie i połowa niezbyt czystego żwirku jest rozsypana na podłodze. Mamy obecnie w domu 4 maluchy - około 12 tygodniowe - bardzo żywe i radosne. Jak tylko słyszą że weszłam budzą się i wychodzą mnie powitać. To bardzo miłe, gorzej że dwa z nich uznają że kuweta jest za daleko a środek pokoju też się nadaje... Łapie więc za zmiotkę, szufelkę i szmatę i staram się doprowadzić pokój do stanu ludzkiej używalności. W tym czasie maluchy: podgryzają mnie w stopy, skaczą mi na plecy, na wieszają się na włosach, włażą na śmietniczkę i polują na szmatę. Kulminacja następuje kiedy Totek podniecony polowaniem prze pomyłkę trafią zębami w moją rękę zamiast szmatę. Cóż nie codziennie zdarza się zobaczyć gwiazdy w biały dzień.  Fretki lądują w przedpokoju a ja dokańczanie sprzątanie próbując opanować chęć zamordowania wszystkich czworonożnych istot w domu. Po doprowadzeniu pokoju do ładu fretki wracają do niego i Totek chyba wyczuwszy moje " delikatnie powrażnione" uczucia pokazowo załatwia się w kuwecie, Iskierka robi słodką minkę Akari i Lucek zaczynają zapasy a ja odkrywam że w sumie to chce je wszystkie poprostu wycałować.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz