Pies (obecnie nie mam psa ale miałam ich kilka w życiu):
Pies pogryzł ci kapcie co odkrywasz po wróceniu z pracy do domu. Patrzysz na niego z naganą i mówisz co o myślisz o jego zachowaniu. W tym momencie pies kładzie uszy po sobie i całym swoim zachowaniem wyraża skruchę a tobie robi się głupio że się tak awanturujesz o jednego klapka.
Kot:
Kot zrzucił wazonik na podłogę, jak wyżej dajesz wyraz swojemu niezadowoleniu. Kot patrzy na ciebie z ironicznym uśmiechem. Nie przestajesz mówić co nim myślisz i kot patrzy na ciebie z pogardą oraz obrzydzeniem i wychodzi z pokoju. Jak się nie uspokoisz może ci nasikać do butów.
Fretka :
Fretka dobrała się do kwiatków na parapecie, pozrzucała doniczki i rozkopała ziemię. Widząc (i słysząc) twoją złość albo robi słodką, absolutnie niewinną minę pod tytułem - ona się na mnie rzuciła, ta doniczka, chciała mnie zabić - albo zaczyna radośnie gdakać i obskakiwać cię - wiedziałam że się ucieszysz, bawmy się dalej. W efekcie zazwyczaj zapominasz co chciałaś zrobić i zaczynasz miziać małego złoczyńce albo się z nim bawić. Dopiero po jakimś czasie uświadamiasz sobie że to wszystko miało wyglądać inaczej...

Nigdy tego nie robię .
OdpowiedzUsuń