Ta-Wah jest chora. Niestety bardzo poważnie. Oczywiście choremu zwierzęciu na więcej się pozwala. Oczywiście chore zwierzę doskonale o tym wie i oczywiście wykorzystuje ten fakt. Po co mam schodzić z łóżka i iść do kuwety? Przecież jestem chora i i tak na mnie nie nakrzyczą. A właściwie to zwrócą na mnie większą uwagę ale będą mili - przecież jestem chora. Co prawda zwracają uwagę zawsze jak tylko łapa machnę ale.......niech sobie nie myślą że to oni tu rządzą.
Faza na nie schodzenie z łózka albo wchodzenie na łóżko (w celu oczywiście sprawienia radości opiekunom) już minęła. Zaczęła się faza: mam zły humor wleję jakiejś fretce. Jak będzie za silna to mnie przecież natychmiast uratują - w końcu jestem chora. Kogo by tu wybrać....Kawa odpada - to ukochana siostrzyczka...Haku znowu mi przeszkadzał spać i skakał po głowie. No dobra, Haku zwiał a poza tym zawsze miałam słabość do czarnych fretek. Knut! Zaraz dostaniesz! Za swoje! Za cudze! Za Tuska! Za dziurę ozonową!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz