Nasze stado powiększyło się ostatnio dość.....hmmm.......znacznie. Jest nas 19 sztuk. Dołączyły do naszego bloga freciaki BALROGA i będą się tu znajdować także ich wpisy...(Kawa: "Mowy nie ma! AAAHHIIAAREIIIIEEEAAA!!!!!!"). Ekhyym... a więc jak mówiłam stado jest większe. Każda z moich dziewczynek podchodzi do tej sytuacji inaczej:
Kawa: AAAHHIIAAREIIIIEEEAAA!!!!!! No właśnie taktyka Kawy polega na atakowaniu każdej widzianej fretki bronią akustyczną. Kawa podbiega do zobaczonej fretki w możliwie cichy sposób a następnie wydziera jej się na cały głos do ucha. Ostatnio zanotowała na swoim koncie duży sukces: Wydarła się na Kendy i przestraszyła ja na tyle że ta wykonała sus nie patrząc gdzie się on zakończy. Zakończył się w misce z wodą....
Ta-Wah: po cichu, ukradkiem walczy o swoją pozycję w stadzie, generalnie kłopoty ma tylko z Kendy i Saiwaiem. On chce się bawić jednak Ta-Wah lubi bawić się w zapasy tylko jeśli wygrywa, a z dwa razy większym samcem raczej się to nie udaje...
Abi: Trzyma się dużych spokojnych fretek i jest raczej zadowolona z sytuacji (czasem tylko dostanie trochę wcirów od Saiwaia lub Nadira).
Ursa: Ona zawsze umiała walczyć o swoje. Nie krzyczy tylko jak jej jakoś fretka (Saiwai) dokuczy - spuszcza jej łomot. Co jakiś czas Ursa ma fazę: "nalać każdą spotkana fretkę". Faza kończy się dopiero kiedy Ursa zaczyna mieć problem. Problem zwykle nazywa się Zosia....
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz